• Wpisów:9
  • Średnio co: 195 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 21:51
  • Licznik odwiedzin:1 929 / 1955 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Witajcie blogowicze i fascynaci zabawkowo-kolekcjonerskim światem.

Ostatnio na Ebayu wpadłam w szał kupowania i licytowania. Z dobrym i adekwatnym skutkiem nabyłam już mnóstwo koników My little pony z Blind bag'ów oraz innych rzeczy. Ale jak zapewne się domyślacie po tytule, mam wam do zaprezentowania sukienki dla moich lalek Barbie (i innych tego typu). Wszystkie wylicytowałam i kosztowały mnie 3-4 zł. Są to własnoręcznie wykonane, chińskie ubranka, więc cena i tak jest adekwatna do wyrobu, ale nadają się do sesji, prezentują należycie. Są niewielkie niedociągnięcia, które zauważyłam na manekinie, ale może na lalkach będzie inaczej, z resztą na sesjach i tak nie będzie tego widać, prawda?

• Pierwszą kreacją jest suknia balowa o barwie ecru, z uroczą "firaneczką" u dołu. Jest też ładnie i ozdobnie wykończona taką jakby gotową plecionką. Naprawdę trudno ją mimo wszystko opisać. Jest jednak miła w dotyku i jedyną wadą, jaką dostrzegłam jet to, że nie do końca pasuje w talii, ciężko jest ją dopiąć. Na pewno wejdzie na moje szczuplejsze podróbki Barbie, ale nie wiem czy na oryginał. Sprawdzę to dopiero, gdy któraś z lalek przejdzie już renowacje. Lubię mieć po prostu wszystko przygotowane.


• Drugą zdobyczą również jest sukienką, bo w zasadzie były to najlepsze kreacje na licytacji. Jest ona uroczo różowa i wykonana z materiału, który przypomina satynę. Ma ładne wcięcie w dekolcie i również firankę, ale już taką firankową firankę ;) Wadą jest to, że materiał jest słabo trwały i na początku jak ją wyjmowałam z koperty, rzep przyczepił się jakoś do materiału i prawie się uszkodził. Ale w talli prezentuje się dobrze, dopina, dół trochę dziwnie się układa, ale odrobina pracy i nie jest to problemem.


• Ostatni strój jest zdobyczą impulsywną. Kupiłam ją ot, pod wpływem emocji i nikt inny nie licytował. Na początku byłam przerażona swoją lekkomyślnością, ale nie żałuję zakupu. Jest to uroczy komplecik - bluzeczki i spódniczki. Bluzeczka nie jest szałowa, za to spódniczka podbiła me serce. Błyszczy, jest z takiego miłego materiału, bardzo fajnie wykonana. W dodatku zestawienie kolorów jest w zasadzie modne, nie to, żeby moim lalkom robiło to jakąś różnicę, ale prezentuje się istnie blogersko, stąd też pomysł na sfotografowanie kreacji na tle strony.



Na koniec podaję kilku sprzedawców, u których pomyślnie zakupiłam ostatnio rzeczy związane właśnie z tematyką bloga.

♥ BJD
http://tnij.org/bjd-sklep
- Miałam bezpłatną wysyłkę i po raz pierwszy z Azji przyszło mi coś tak szybko! Prawie w dwa tygodnie! Niesamowite :)Zakupiłam w tym sklepie niebieską sukienkę dla Lilith.

♥ Barbie
http://tnij.org/stroje-dla-barbie
- Tutaj kupiłam powyższe kreacje.

♥ Kucyki
http://tnij.org/kicytacja-kucykow
- A tutaj zalicytowałam kucyka z BB i już go mam u siebie. Był bardzo dobrze zapakowany jak na coś za 6 zł i z bezpłatną wysyłką, tak więc polecam.
 

 
Tytuł mylący, bowiem wcale nie mam na myśli tej cudownej rośliny, ale myślę, że nie będziecie zawiedzeni, ponieważ chcę wam pokazać coś na równi wspaniałego.

Zdania mogą być podzielone, ponieważ Wysteria, którą zdobyłam, a której się już pewnie spodziewacie zobaczyć, nie jest za bardzo zadbana. Zdobyłam ją tak samo jak Star Flight, więc jest popisana długopisem. Mocniej. Wszystkie próby spełzły na niczym.

Oto przed wami My little Pony trzeciej Generacji - Wysteria (model III) - Na poniższym obrazku stan, w jakim do mnie przybyła.


Włosy były potargane, ale przynajmniej całe, a zniszczenia nie były wielkie. Była też bardzo brudna.

Na początku zrobiłam więc namaczanie 6h w wodzie z płynem do płukania. Następnie delikatnie umyłam ją z pomocą szczoteczki do zębów, a włosy umyłam szamponem.Okazało się, że włosy uparcie były dalekie od choćby 1/2 ideału, łącznie namaczanie powtórzyłam 3 razy i zastanawiam się, czy nie próbować z tym dalej, ponieważ rezultaty są naprawdę dostrzegalne (i w kondycji "włosia" i w samym dotyku). Ale mimo wszystko musiałam odrobinę przyciąć jej końcówki i wyrównać.

W wyniku tych zabiegów kucyk na sesji sprezentował się o tak:



A tutaj zdjęcie z jej "zabawkową siostrą" Star Flight:


I portrecik:



Co sądzicie o kolejnej walce o "życie"?


Dziś kupuję jeszcze 18 kucyków z akcesoriami, w tym kolejne My Little Pony. Jestem podekscytowana, bo wśród nich będzie Star Flight w stanie bardzo dobrym, a kosztowała mnie jedynie 5zł! A to oznacza, że obecną będę mogła przeznaczyć na custom, już wymarzyłam sobie anioła - naprawdę.

Pozdrawiam :)
  • awatar Aduszka♥: Słodkie kucyki :)
  • awatar Arichie: @*Firefly*: Bardzo dziękuję ^^ Też mi sie podoba. Jestem tym modelem zachwycona, w dodatku bardzo cieszy me oko jej kolorystyka. Nie jest zbyt nachalna, tylko klasycznie piękna =^.^=
  • awatar SugarFirefly: Naprawdę dobrze się nią zaopiekowałaś. Aż miło popatrzeć na takie dzieło :D Jest śliczna!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Czasami tak, a czasami nie do końca.
Są takie przypadki, które wymagają bardziej radykalnych metod, ale lepiej takich unikać, a jak już trzeba je zastosować, to należy uważać.

Ostatnio zastosowałam "standardową procedurę", bez żadnych odżywek, prostownic i tym podobnych. W przypadku kucyków z G2 sprawdziło się to idealnie, ponieważ sama struktura ich włosia nie została naruszona. U różowej G3 Star Flight widać poprawę, ale nie jest tu osiągnięte maksimum.

Jak wygląda standardowa procedura?

•Krok pierwszy:
Kucyk wygląda jak po tornado, ale trzeba go nieco uczesać. Rozczesać jak tylko się da. Tak więc powoli go szczotkujemy. Ja najpierw używam dużej szczotki, a następnie przerzucam się na grzebień. Robiłam to wcześniej na lalkach (ale nie mam zdjęć przed) i nawet nie wiedziałam, że mają tyle włosów. Na szczotce po nich miałam wielkie kłębowiska, ale po całym zabiegu jakoś nie widać, aby cokolwiek straciły.


•Krok drugi i trzeci
Gotujemy wodę. Lepiej w garnku świeżą, ale jak ktoś leniwy to kto komu zabroni czajnika elektrycznego? Heh.

Po pierwsze ja robiłam we wrzątku bo nie zauważyłam uszczerbków na kolorze, ale trzeba uważać. Przy korzystaniu z wrzątku nie tylko my jesteśmy narażeni, ale kucyki również. Trzeba obserwować, czy włosie się nie psuje, skleja, rozpuszcza, czy kolor się trzyma.
Jeżeli zauważycie negatywną zmianę, wystarczy wam woda gorąca. Proces będzie dłuższy, ale bezpieczniejszy. Na blond lalkach można ryzykować, według mnie metoda jest najbardziej niebezpieczna dla różowo włosych kucach, zwłaszcza starych. Róż z koników Hasbro kocha schodzić, stąd częste zastosowywanie repinkingu :<

Jak macie ugotowaną wodę - wrzącą lub gorącą, zanurzacie włosy na 30 sekund.

•Krok czwarty
Kładziecie swoją lalkę, kucyka czy inną zabawkę z włosami, na ręczniku i delikatnie wycieramy włosy kucyka za pomocą delikatnych nacisków. Takie odsączanie wody.
Gdy już włosy będą wilgotne, ponownie je rozczesujemy. Możemy przy tym swobodnie ułożyć włosy kucykowi czy też lalce, bo są miękkie i podatne.


Na koniec pozostawiamy naszego podopiecznego do wyschnięcia. Ja kucyki postawiłam, bo włosy im łanie opadały, ale lalki położyłam na ręczniku i schły na leżąco, aby włosy były skierowane bardziej do dołu.

I w razie czego powtarzamy punkt 3 i 4, aż do osiągnięcia celu.

•••A jakie są radykalne metody?

Może radykalne to złe słowo, którego używam, ale po prostu nasi podopieczni są wtedy narażeni na uszkodzenia.

Po "wygotowaniu" na wilgotne włosy nakłada się odżywkę. Ponoć "Pantene's Relaxed and Natural Collection" to najlepsza opcja, ale nie próbowałam jeszcze żadnej. Jak spróbuję to dam znać : )

Jak już nałożymy odżywkę, możemy grzebieniem przeczesać włosy, a następnie polecane jest, aby z tą odżywką wziąć na prostownicę lub pod żelazko owe włosy.

Oczywiście na jak najsłabszą moc, czy też do takich typowo delikatnych rzeczy. Ponoć takie opcje są, prawda? W żelazku na pewno.

I prasujemy te włosy, uważnie obserwując.
Odżywkę stosujemy według etykiety, ale chyba bez spłukiwania, ponieważ nigdzie nie napisano, aby spłukać... Ja jeszcze na starych lalkach to posprawdzam na spokojnie...

Trzeba też pamiętać, że są różne kucyki i różne lalki, i czasem na każdego działa co innego.

Ów informacje mam ze strony:
http://www.mlppreservationproject.com/index.htm

Polecam ją z całego serca, bo są tam różne tutoriale i informacje, ale odnoszą się do kucyków.
Strona jest w języku angielskim, ale pewnie często używając jakiejś techniki, będę ją przy tym tłumaczyć i sprawdzać efekt ; )

Z dedykacją dla
*Fiefly*
  • awatar Madelice: No to czas zrobić spa moim kucykom. : D Bardzo przydatny wpis. (;
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Właśnie tak - w pewnym sensie. Niedawno opisywałam zdobytą z wymiany Star Flight [G3], która była i jeszcze jest w opłakanym stanie. Doczyściłam ją, ale długopis całkowicie nie puścił.

Do czyszczenia używałam:
• Zwykłej wody z mydłem
• Zmywacza do paznokci (bez acetonu)
• Płynu do mycia naczyń
• Toniku z alkoholem
(czyli do cery trądzikowej)
• Proszku do prania z wodą

Efekt jest taki



Ale to nie jedyne przeprowadzone "spa".
Też odnosząc się do wpisu sprzed 6 dni, jechałam tego samego dnia na kolejną wymianę. Zdobyłam w dużo lepszym stanie dwa My Little Pony, generacji 2 z zestawu "Sunny Garden Friends: Basket Surprise". Zestaw został według mej obecnej wiedzy wypuszczony w 1998r. w Europie (ale na kopytkach mają datowanie na 1997).

Kucyki nazywają się Ivy i Sweet Berry.
Jako ciekawostkę podam, że starsze wersje SB mają znaczek poziomek, który jest adekwatny do jej nazwy, w późniejszych wersjach widać, że ma... Serduszka.

Tak do mnie trafiły:

Jak widać, im to wiele nie trzeba było! :D

A tak, wyglądają teraz:



Ivy ma tylko jeszcze jeden, niewielki defekt. Brak diamenciku w jednym oku. Szukam czegoś, czym mogłabym go zastąpić, np. jakiejś cyrkonii, ale nie jest łatwo :(
 

 
Upolowana, ale sukienka oczywiście :) W końcu, po takim czasie zdobyłam odzienie dla swojej pierwszej [1/4] lalki. Biorąc pod uwagę wszystkie aspekty, mogę ten zakup uznać za bezcen, a wykonanie jest dla mnie cudne.

Wygląda w niej uroczo, choć minkę nie ma zadowolonej.

Może nie jej styl? ;)



  • awatar Gość: Sukienczynka sukienczynką. Panienka jest cudna. Aż bym chciała ją porwać na sesję z moją Dorcas. Ładnie by ze sobą wyglądały. :3
  • awatar Kalina Pe: cudowna sukieneczka
  • awatar SugarFirefly: Śliczna kiecusia :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Bo ja widzę w tobie życie, widzę wolę walki na wymalowanych oczach. Z twego słodkiego pyszczka próbuje się wyrwać krzyk bezsilności. Wiem doskonale co czujesz... Zaopiekuję się tobą teraz i wszystko będzie dobrze.

Zdobyłam nowego kucyka do kolekcji. Lalki czekają na nową dostawę, więc teraz tym zajmuje swoje ręce. Mój nowy mieszkaniec uzyskany został z wymiany barterowej, która ostatnio bywa na nowo niezwykle modna. Za paczkę żelek otrzymałam cudo, które wymaga dużo pracy i zaangażowania.

Oto My Little Pony trzeciej generacji, Star Flight.




Mam nadzieję, że w ciągu 3 dni wykonam początkowe kroki. Na pewno będzie to mycie i regeneracja obecnego włosia.
Później trzeba będzie się zabrać jednak za wymianę grzywy, ponieważ została ona obcięta. Dodatkowo będzie trzeba odmalować znaczek, który ma na kopytku.
I najprzyjemniejsze - stworzenie jej nowych skrzydeł - to będzie mój deser. Moja zabawa :)
Mam pomysły na parę wzorów i mocowanie. Chciałabym, aby udały mi się wymienne ^^" Będę się o to starać.


Jeszcze od tej dziewczyny spróbuję uzyskać dwa kuce i jeden w podobnym stanie, a dziś odbieram kolejne dwa, ale w nich tylko czesanie grzywy będzie :)

Do zobaczenia ^^
  • awatar Gość: @*Firefly*: W dodatku jakość już nie ta. Bo styl to wiadomo, zawsze ciut się zmienia, ale jak widzę te malowania, czasem i materiał jest gorszy... To się za głowę łapię! :(
  • awatar SugarFirefly: Ładne były:) Te najnowsze zupełnie do mnie nie przemawiają :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak widać trochę zaniedbałam 'bloga'. Czas mknie, wszystko się zmienia i czasami ciężko coś wygospodarować na hobby, nie mówiąc już o tych bardziej wymagających. W teorii dla chcącego nic trudnego.
Może właśnie z tego powodu, chcę coś napisać. W mojej 'kolekcji' nic się nie zrobiło. Co prawda uszyłam spódniczkę... koszmarek, ale dobre i to :D Optymistycznie. Teraz w planach mam sukienkę, a później zdjęcia ciekawej porcelanki od siostry, gdzie wszystko co żółte jest zielone, a truskawki są wielkości jabłek... Zresztą przedstawię je później - konkretnie, gdy dostanę w swe ręce magiczne pudełko zwane aparatem.
To na tyle ze spraw wstępnych. Rozen Maiden - tytuł, który może nie mówić nic, choć oczekiwałoby się, że powinien mówić wiele. Zacznijmy od tego, że jest to anime zrealizowane przez studio Nomad. Dlaczego to jest takie ważne? No właśnie... większość z was (tak myślę), uzna to na wstępie za marną bajkę. Tak nie jest. Głównymi bohaterami serii jest chłopiec i jego siostra, oraz kolekcja lalek "Rozen Maiden".
Lalki Rozen Maiden są magicznymi lalkami, właśnie takimi na wzór ball jointed doll. Są one wyjątkowe, rzadkie i tworzą swoistą legendę... a to dlatego, że one żyją. Celem ich istnienia jest stać się idealną lalką - Alicją - poprzez rozgrywanie brutalnej gry Alicji. Celem gry jest pokonanie własnej siostry (innej lalki) i zabranie jej serca zwanego "rosa mystica".
To tak pokrótce czego dotyczy. W anime występuje oficjalnie 7 lalek, jest brutalne, zabawne i smutne. Na początku wydawało mi się to idealnym anime dla najmłodszych, ale im dalej w to brnęłam, tym moje zdanie ulegało zmianie. Prócz świetnej animacji, mamy do czynienia z piękną muzyką. Openingi i endingi idealnie utrzymują klimat, a muzyka w trakcie bardziej dramatycznych walk, dopełnia klimat historii.
Anime posiada charakterystyczne szczęśliwe zakończenie otwarte, możemy więc czuć niedosyt, a zarazem cieszyć się z pozostawionego pola manewru dla wyobraźni. Składa się na szczęście z 3 sezonów i dodatkowego odcinka specjalnego, więc możemy spokojnie nacieszyć się ową historią.
O dziwo historia nie ma zbyt dobrych recenzji (nie rozumiem dla czego). Zarzuca się jej to, że zbyt łatwo dwa światy koegzystują ze sobą. Patrząc na to, że jest to japoński dom - to się nie dziwię w sumie, że tak szybko zaakceptowali mówiące lalki. Ja bym się bardzo ucieszyła, gdyby taka trafiła w moje ręce. A wy?

Bardzo chaotycznie piszę... mam nadzieję, że zainteresujecie się tym anime. Może to być miłą odskocznią, bądź urozmaiceniem w brnięciu, w lalkowe hobby :) Wszystkie działające odcinki można znaleźć na kreskowka.pl

Rozen Maiden (12 odc)
Rozen Maiden Traumend (12 odc)
Rozen Maiden Ouverture (2 odc)
Rozen Maiden: Detective Kun-Kun (odc specjalny)

  • awatar Sherid: Jedne z moich ulubionych animców, fajnie opisałaś :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Większość kolekcjonerek tych wyjątkowych lalek spełnia się artystycznie. Nie trudno znaleźć wśród wpisów rysunków, opowiadań i prawdziwych zdjęć, nie wspominając już o samych lalkowych makijażach. Lalki bywają inspiracją, dzięki łatwej manipulacji nimi. Ja również nie odbiegam od tego schematu.

To tylko szkic, za który mam nadzieję się kiedyś zabrać. Może i "szału" nie ma, ale i tak bardzo mi się podoba. Na tyle, aby go zaprezentować.
Powstało to rzecz jasna na wzór Lilith, choć bardziej z myślą o mej innej dziecięcej miłości - Pokemonach. Bowiem strój wzorowany jest na uroczym Drifloonie.

 

 

Lalki nie są tanim hobby, o ile w ogóle istnieje tanie hobby, nawet unikatowe znaczki kosztują krocie. Dzięki mojej mamie w końcu w ręce wpadła mi jedna, a konkretnie "Lola" lalka 1/4 firmy DOLLZONE, oczywiście zamawiana przez sklep internetowy Villemo Art.

Krótko mówiąc Fullset (bo jak kupować to z rozmachem), nowe ciało b45-005. Choć strój dojść nie mógł, mogłam za jego cenę dobrać inne przedmioty obecne w magazynie i powiem szczerze, że nawet cieszę się, że właśnie tak się stało. Dobrałam piękną perukę i niesamowite buty.

A więc lalka dotarła cała i zdrowa, miałam oczywiście świetny kontakt z Panią Barbarą. Lalka została oficjalnie przechrzczona na Lilith (nie pytajcie czemu akurat to demoniczne i popularne imię :) tak wyszło).
ri.pinger.pl/pgr340/c2757352001a62124fde2ff2/8.jpgri.pinger.pl/pgr78/901003630002e9674fde3075/1.jpgri.pinger.pl/pgr309/0741465c0001f4364fde3067/3.jpg

Załączone:
ri.pinger.pl/pgr420/4dac90da000e54394fde30b5/7.jpg
  • awatar SugarFirefly: Zawsze się pamięta to odpakowywanie pierwszego BJD...To cudowne uczucie! :D Chociaż ja wciąż przezywam każde kolejne zamówienie i oczekiwanie...
  • awatar EvilCupcake: Dzień przyjazdu pierwszej lalki, tego się nie zapomina ^ ^ ehhh... Imię Lilith bardzo pasuje do tego moldu :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›